Wizyta u psychiatry

Wizyta u lekarza bywa męcząca i stresująca, szczególnie gdy dotyczy dentysty, ginekologa, a także…psychiatry. Pokutują wciąż stworzone przez kulturę masową (film, literatura, gry komputerowe) wyobrażenia zarówno o tym, kim jest i co robi lekarz-psychiatra, jak i co przeżywa i jak się zachowuje statystyczny pacjent psychiatryczny. Jak pokazują wszystkie badania socjologiczne, nie jest prawdą, że pacjenci, leczący się z powodu depresji czy schizofrenii jest bardziej nieprzewidywalny, co dokonujące przestępstw osoby zdrowe. Mitem jest również tak zwane „rozdwojenie jaźni”, albo „rozszczepienie osobowości”, ponieważ te rozpoznania, stawiane dawniej, okazały się być rzadkimi przypadkami pośród europejskich pacjentów i raczej dotyczą innych kultur niż nasza. Pacjenci nie mają wielu osobowości (np. słynne „napoleony”, czy „jestem bogiem”), lecz jedną, choć czasem bardzo przytłumioną najpierw samą chorobą, a potem leczeniem, szczególnie jeśli ogranicza się ono do zażywania przepisanych leków.

Wizytę u psychiatry, jak sądzą badacze, znający temat, przejdzie prawie każdy z nas, a większości nie zostanie postawiona żadna diagnoza, lecz otrzyma najwyżej wskazówki co do profilaktyki i higieny zdrowia psychicznego, np. jak ustawić dietę, gdy żyjemy i pracujemy więcej ponad normę, po godzinach i w przewlekłym stresie. Może być konieczny od dawna zaległy i należny urlop, albo zmiana trybu życia z siedzącego (auto-biuro-auto) na bardziej zróżnicowany.

Co robi psychiatra?

Psychiatra nie ma żadnej magicznej władzy, nie czyta w myślach ani w naszej przeszłości, nie posługuje się żadną kulą czarodziejską, a w kącie nie stoi już słynna freudowska kozetka, na której odbywały się dawniej seanse psychoanalityczne. Nadal stosowana jest psychoanaliza, lecz w wygodnym, nowocześnie urządzonym gabinecie, gdzie pobrzmiewa delikatna muzyka, a okna nie są zakratowane i przesłonięte grubą kotarą.
Psychiatra nie ma możliwości diagnozy za pomocą badań fizykochemicznych, nie używa żadnych narzędzi (takich, jak „młoteczek”, stosowany czasem przez neurologów), choć może zlecić badania krwi i skierować na jakiś zabieg (np. masaż relaksacyjny dla żyjących w permanentnym stresie).
Ewentualne rozpoznanie stawia na podstawie rozmowy, zachowania się pacjenta, wywiadu rodzinnego i środowiskowego, a także obserwując „mowę ciała” Klienta. Jest to zazwyczaj rozpoznanie wstępne, które powinno być w przypadku widocznych wyraźnych zaburzeń mowy i zachowania, skonfrontowane przez innego lekarza, a czasem konsylium. Często do psychiatry kieruje psycholog, którego terapia wielokrotnie wspiera specjalistów psychiatrów. Jednym z polecanych psychologów jest gabinet http://psycholog-wroclaw.net Gdy pacjent zagraża sobie i/lub innym, psychiatra ma prawo i obowiązek przymusowej hospitalizacji na mocy ustawy prawnej. Nawet wtedy nie należy się bać, bo szpitale już w niczym nie przypominają dawnych „zakładów dla obłąkanych” czy „szpitali dla nerwowo i psychicznie chorych”, w oknach są jeszcze kraty, ale w drzwiach przywrócono klamki, a środki przymusu bezpośredniego (kaftan, pasy) stosowane niezmiernie rzadko, raczej dla dobra Pacjenta niż w celu „ukarania”. Stosowane leki obecnie mają dużo mniej skutków ubocznych, są lepiej tolerowane, przepisywane są mniejsze dawki i zażywa się je tymczasowo, a nie przez całe życie.
Konteksty kulturowe – psychiatria jest „trendy”

Obecnie wizyty u psychiatry stały się swego rodzaju „szpanem”, są „kultowe”, podobnie jak niegdyś w latach 80-tych w Ameryce, gdzie w dobrym tonie było mieć swego psychoanalityka, podobnie jak w średniowieczu – stałego spowiednika i kierownika duchowego. Psychiatrzy nie mają za zadanie zwalczanie poglądów pacjenta, lecz dbać o jego dobrostan i czynić to jak najbardziej dyskretnie. Od kultury osobistej lekarza dużo tutaj zależy, ale drugie tyle zależy od tych, którzy pomocy potrzebują bądź sądzą, że potrzebują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *